niedziela, 9 grudnia 2012

Do 1795 roku Kościół strzegł aby naszej wyspy nie mógł nikt opuścić. Oczywiście inaczej niż wsie traktowane były miasta leżące w Księstwie Łowickim. Jednak ich ludność nigdy nie stanowiła znaczącego odsetka całej populacji. 
W historii naszej wyspy mamy też okres przedchrześcijański. Badania archeologiczne kultury przeworskiej w dolinie Bzury potwierdzają koncentrację osadnictwa w środkowym odcinku doliny. To jest czas przed rozwojem osadnictwa słowiańskiego. Kultura przeworska rozwijała się na terenach  centralnej i zachodniej Polski  między 200 rokiem przed Chrystusem a 450. Nad Bzurą mamy do czynienia z niezwykłą, jak na ziemie polskie trwałością i ciągłością osadnictwa. Na naszej wyspie brak luki pomiędzy rozwojem osadnictwa kultury przeworskiej a osadnictwem Słowian.      W Polsce wskazuje się  najczęściej trzy regiony o takiej specyfice, niezwykłej stabilizacji osadnictwa, są to okolice Poznania nad Wartą , Kalisza nad Prosną i dolina Bzury. Zatem mieszkańcy naszej wyspy wyizolowani w X wieku są prawdopodobnie potomkami jeszcze starszych ludów żyjących nad Bzurą.
Bardzo duże znaczenie dla trwania w niezmienionym składzie, stanie naszej grupy etnicznej miało też zjawisko endogamiczności wsi księżackich. Prowadząc w latach dziewięćdziesiątych badania tożsamości etnicznej Księżaków zwróciłem uwagę na szczególną intensywność występowania tego zjawiska. Księżacy zawierali małżeństwa tylko z Księżakami. W aktach kurialnych wyjątkowo liczne są prośby z Księstwa o zezwolenia na małżeństwa bliskich krewnych. Przyczyn zjawiska można szukać oczywiście w trosce o zachowanie niepodzielonego gospodarstwa czyli generalnie - ekonomia, w charakterystycznym zamkniętym sposobie życia dawnych wsi czy nawet parafii. Jednak bez względu na przyczynę efekt pozostaje ten sam.
Wyniki badań tożsamości Księżaków były zaskakująco pozytywne. Po wydarzeniach II wojny światowej powojennych migracjach na skalę nieznaną w naszych dziejach i kilkudziesięciu latach budowania świadomości internacjonalnych socjalistów w PRL  66% ankietowanych dorosłych osób uważało się za Księżaków. Czyli nasza wyspa nadal nie zatonęła w otaczającym ją oceanie. Badania ujawniły również powszechną znajomość granic Księstwa Łowickiego. Identyfikowano wsie księżacki i nieksiężackie. Co ciekawe podobną wiedzą dysponowali również mieszkańcy nieksiężackich wsi z sąsiedztwa Księstwa. Zatem wytyczone w średniowieczu granice nadal funkcjonują w świadomości ludzi. Są też niemal w całości zachowane, powtórzone w granicach gmin, powiatów, województw nakładających się na nie.
Nasza wyspa nie zatonęła też po odebraniu Księstwa Łowickiego arcybiskupom gnieźnieńskim. Sekularyzacja nie zburzyła dotychczasowych barier izolujących Łowiczan od sąsiadów. Znacznie częściej Księżacy wykazywali zdolność, siłę do ekspansji, kolonizacji sąsiednich położonych poza granicami Księstwa wsi, terenów  przeznaczonych do parcelacji, częściej niż obcy wkraczali na tereny księżackie. Swą odrębność zachowało księstwo i za czasów pruskich, i za Napoleona, i po Kongresie Wiedeńskim kiedy ostatecznie trafiło w ręce rodziny carskiej jako dobra prywatne, niepodzielne i niezbywalne. Nasza "wyspa" przetrwała do I wojny światowej.
Dodatkowymi elementami wzmacniającymi odrębność Łowiczan stały się z czasem własna kultura i tradycja. Strój, muzyka, obrzędy, zabudowa wsi, tradycja plastyczna, wszystko to, w czasie gdy rozluźniły się bariery prawne ograniczające migracje, skutecznie mogło zastępować, uzupełniać "wyrwy powstające w murze" otaczającym Księstwo.